Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

sobota, 29 września 2018

Twarz - Małgorzata Szumowska

Twarz stanowi wizerunek każdego. Przez nią rozpoznajemy osoby. Dbamy o jej wygląd, ukrywamy niedoskonałości, próbujemy zatrzymywać starzenie. Chcemy czuć się ze sobą dobrze, a to ma nam umożliwić zadbana, ładna twarz. Zupełnie jakby to ona była centrum tego, kim tak właściwie jesteśmy. 

Twarz - Małgorzata Szumowska
W Świebodzinie powstaje największy na świecie posąg Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Jednym z robotników przy tej pracy jest Jacek, mieszkaniec małego, polskiego miasteczka. Na tle swojej społeczności wyróżnia rockowym stylem wyglądu i planami wyjazdu za granicę, co w oczach sąsiadów już czyni go dziwakiem, mimo to nie ma problemów z relacjami, oświadcza się swojej ukochanej. Wszystko niszczy wypadek na budowie i nagła, nowatorska operacja rekonstrukcji twarzy.
Operacja, chociaż ratuje życie, oszpeca i kaleczy Jacka. Wpływa to także na aspekty motoryczne twarzy jak mimika, czy na wymowę, która teraz brzmi jak niezrozumiały bełkot. 
Państwo nie refunduje rehabilitacji i leków, a Jacek musi wrócić do domu rodzinnego, gdzie przyjmują go jak obce dziwadło.


Polskie kino serwuje coś świeżego, chociaż nie mogło obejść się bez smrodku, występującego najczęściej pod dwiema, skrajnymi postaciami - albo prezentowania Polaków jako tragiczno-romantycznych bohaterów, albo - jak w tym wypadku - szyderstwa z polskiej mentalności. Pijaństwo, ksenofobia, zazdrość, pijaństwo, zamknięcie na odmienność w małych, lokalnych społecznościach, pijaństwo, remizowe potańcówki, kościół budujący swoją "władzę". Niby stanowiło to jeden z celów filmu, wprowadzenie w kontrowersje przez uwydatnienie stereotypowych cech, zachowań. Jednocześnie nie poczułam w związku z tym szoku, oburzenia, ani specjalnego rozbawienia, bo przecież film jest komediodramatem i bawić kogoś może, a nawet powinien. Bliżej byłam wrażenia, że to humor na poziomie telewizyjnych kabaretów, od wielu lat ta sama tematyka, utarte schematy postaci jak ksiądz, teściowa. Potrafimy już nawet je sobie wyobrazić bez żadnego dodatkowego opisu. Dlaczego kogoś nagle dziwi taki sposób ukazania?
filmweb.pl/film/Twarz-2017-754841 foto: Bartosz Mrozowski

filmweb.pl/film/Twarz-2017-754841 foto: Bartosz Mrozowski
Najbardziej w "Twarzy" nie podoba mi kumulacja skupienia właśnie wokół wbicia szpili w tę "niedobrą, zacofaną" Polskę, zamiast lepszego rozwinięcia wątku twarzy. Problem braku akceptacji okaleczeń, szczególnie okolic głowy, czy nawet najprostszego niedostosowania się do panujących trendów mających wyznaczać piękno, dotyczy całego świata, nie tylko grupki starszych pań z polskiej wsi. Twarz pełni tak niezwykłą, reprezentacyjną rolę, jest naszą wizytówką, kształtuje to, jak inni nas postrzegają. W filmie to wszystko zostaje sprowadzone do minimum. Jacka obgadują, nazywają potworem, koniec. Jego emocjonalne przeżycie sytuacji rozpoczyna i kończy się w wątku miłosnym z Dagmarą, gdy zostaje odrzucony. Widz widzi ból rozstania, ale nie można odczuć, jak wielkim wyzwaniem okazują się skutki operacji.


Stylistyka i klimat są estetyczne, nieprzesadzone. Przenikające od czasu do czasu kadry natury, pejzażu ujmują swoim urokiem. Przejścia mają płynność. Po prostu zostało to zrobione dobrze, spójnie i oddało jakiś indywidualny charakter tego świata i życia w nim. 
W obsadzie brak serialowych gwiazd, które spotykamy wszędzie, gdzie można, od owych seriali, przez reklamy, po pełnometrażowe produkcje. W rolę Jacka wciela się Mateusz Kościukiewicz znany na przykład z filmu "Najlepszy", z roku 2017.
Postacie są tak zbudowane, że nie zapomniałam ich na następny dzień, ale także to, co o nich pamiętam, to ich wady. Ciepłe uczucia wzbudza we mnie tylko Jacek i jego siostra. Najbardziej emocjonalną rolą wydaje się osoba Dagmary, u której rzeczywiście widzimy, że coś przeżywa, załamuje się, a jednocześnie ucieka w tanią rozrywkę. Też jest ofiarą systemu myślenia, własnych planów i wyobrażeń o swoim przyszłym mężu, nie możemy powiedzieć, że odeszła, bo nie ma serca.
Całej reszty bohaterów nie da się lubić. Matka, która nasyła egzorcystę na syna. Ksiądz manipulujący kościelną społecznością. Rodzina bijąca się o spadek. Telewizja wykorzystująca ludzkie tragedie do zarobku. Nikt tu nie jest pozytywny, zapewne nikt nie miał być. Aktorzy dali z siebie tyle, na ile pozwalał im scenariusz. Gdyby zeszło to z tory szyderstwa, ta negatywność mogłaby być całkiem ciekawa.

Film ma otwarte zakończenie. Jednakże nie miałam szans od razu dojść do etapu rozważań nad nim, bo zaskoczyło mnie, że to już. Poczułam jakby film urwał się w połowie, nie dlatego, że akcja nie została do końca rozwiązana, tylko że w moich odczuciach ona nawet dobrze się nie rozwinęła. 
Całe skupienie poszło w złą stronę. Tragizm posiadania do końca życia okaleczonej twarzy gdzieś się ulotnił.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz